• Wpisów:3
  • Średnio co: 312 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:17
  • Licznik odwiedzin:852 / 1250 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zbliża się już koniec roku szkolnego. Bardzo mnie to cieszy bo kto nie lubi wakacji? Jednym minusem jest to, że jestem przeziębiona. Co prawda nie poszłam dziś do szkoły i bardzo się z tego cieszę, ale czuje się fatalnie i mam mało sił. Przez co się zaraziłam? Już wam mówię:
- W ostatnią sobotę pojechałam na wycieczkę z księdzem, ministrantami, scholą itp. Bo jak wspominałam w pierwszym wpisie chodzę na scholę. Wycieczka była jak zwykle w góry. Musiałam wstać o 6:30, żeby tam pojechać, bo o 7:30 musiałam wyjść z domu, bo szłam do kościoła pieszo. Wyjechaliśmy o 80, a dojechaliśmy na miejsce gdzieś o 9:20. Planem dnia było wejść na sam szczyt czarnym szlakiem. Na początku wychodzenia było bardzo fajnie, szłam pierwsza z dziewczyn (szłam jeszcze z dwiema Weronikami)! Oczywiście trójka chłopaków nas wyprzedzała i to o dużo bo oni byli pierwsi. W skład ten wchodzą Kuba i Daniel(moi sąsiedzi, często mnie wkurzają, są bliźniakami) i jeszcze jeden Kuba (nie znam). Gdy doszli do skrzyżowania szlaków (były trzy szlaki) zamiast poczekać na grupę, poszli w pierwszy lepszy i to nie ten co trzeba (poszli zielonym). Gdy z "Weronikami" doszłyśmy do skrzyżowania nie było tam chłopaków, bo oczywiście chłopcy nie myślą. Poczekałyśmy na resztę i powiedziałyśmy, że chłopcy się zgubili. Na szczęście mieliśmy telefonu i zadzwoniliśmy do nich, żeby wracali. Było z tym trochę kłopotów, bo w górach jest słaby zasięg. Gdy już wszystko było dobrze i byli wszyscy poszliśmy dalej. Szło się fajnie mimo, że było stromo. Otaczały nas piękne widoki i odgłosy lasu. Gdy szliśmy już 2 godziny pod górkę zaczął padać gęsto deszcz i wszystkich zmoczył (na dodatek wiał wiatr). Po 30 minutach doszliśmy do schroniska i tam się schowaliśmy. Gdy już przestało padać (nastąpiło to po jakiś 10 minutach) szliśmy dalej, teraz tak fajnie już się nie szło bo było mokro. Po 5 minutach znowu zaczął padać gęsto deszcz, a na dodatek chciało mi się do wc. Po jakimś czasie chodzenia w deszczu doszliśmy na sam szczyt i poszliśmy do kolejnego schroniska. Tam zaczymaliśmy się na znacznie dużej. Przez okno było widać ulewę. W schronisku tym było strasznie drogo, ale mimo to kupiłam tam sobie frytki (niestety mrożone) i małą torebeczkę ketchupu (za całe 1 zł!). Po wyjściu ze schroniska ujrzałam piękne słońce, przez to widoki zrobiły się jeszcze piękniejsze. Gdy porobiliśmy sobie dużo zdjęć zaczęliśmy schodzić na dół było nadal mokro i ślisko, ale także stromo! Po jakiś 10 minutach znowu dopadł nas deszcz i to z gradem, bo przecież to niby żadna nowość! Schowaliśmy się pod drzewem, ale i tak to mało dało. Gdy już lekko przestało poszliśmy dalej cali mokrzy i zmarznięci. Po jakiś 15 minutach przestało padać i mogliśmy normalnie iść (choć i tak było mokro). Po jakiś 30 minutach schodzenia zatrzymaliśmy się na "faremce" i obserwowaliśmy owieczki. Następnie schodziliśmy dalej (co chwilę dopadał nas lekki deszczyk). Po jakimś czasie (dość długim) dotarliśmy do dość dziwnej ścieżki, a raczej nie ścieżki tylko rzeki! Nasza droga prowadziła przez rzekę, a zgadnijcie jak się tam szło! Szliśmy przez jakieś 40 minut po kamyczkach, które były całe mokre z ryzykiem wpadnięcia do rzeki (było zimno, więc...). Połowa grupy wpadła, na szczęście ja nie, ale było dużo takich momentów kiedy prawie wpadłam. Gdy już wyszliśmy z tej "rzeki" doszliśmy do takiego gospodarstwa, właściwie nie wiem jak to nazwać tam częstowaliśmy się jedzeniem. Był tam grill, więc mogliśmy się ogrzać. Po grillu graliśmy w siatkówkę, piłkę nożną, zbijaka itp. Zadziwiające jest to, że siedzieliśmy tam aż do 200! Później przyjechał po nas autobus i pojechaliśmy do domu. W autobusie był koszmar! Za mną usiadła sobie Kinga, która miała co chwile jakieś ataki głupawki. Właściwie to nie wiem co się jej działo. Ciągle się śmiała. Jak pytałam się jej c=o coś (poważnie) to odpowiadała mi śmiechem. Na początku śmiałam się razem z nią, ale potem w autobusie mnie to wkurzało, bo śmiała się tak beszczelnie. Ciągle kopała mi w fotel i ruszała nim, a jak mówiłam jej żeby przestała to się śmiała. Niestety nie było się gdzie przesiąść więc musiałam tak wytrzymać 2 godziny! Mimo to cieszę się, że pojechałam, ale przez ten deszcz się przeziębiłam. Mam dla was zdjęcia, które podczas zrobiłam telefonem:








Nie wrzuciłam wszystkich zdjęć, bo trochę by ich było dużo, a i tak się nieźle rozpisałam i mam nadzieję, że w ogóle ktoś to przeczyta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Karolina- Kari (12)

Moja najlepsza przyjaciółka. Jest bardzo zabawna, umie mnie rozweselić nawet wtedy kiedy tego nie chce. Uwielbiam spędzać z nią czas. Chodzimy razem do klasy i siedzimy razem w ławce. Uczy się raczej kiepsko, ale mi to nie przeszkadza, staram się jej pomagać w nauce, bo mam dobre oceny. Ma dużo rodzeństwa, w tym brata Kamila, jej bliźniaka. Choć urodzili się w tym samym dniu wcale nie są do siebie podobni. Kari mieszka obok mnie. Lubi sport, najbardziej piłkę nożną.
----------------------------------------
Alicja- Ala (12)
Ja i Kari mamy ją na drugim miejscu w kategorii najek. Również bardzo ją lubię. Jest bardzo ambitna i ma dobre oceny w szkole. Niestety nie znalazła jeszcze prawdziwej najki w naszej klasie i nie dziwie się jej. Kiedyś przyjaźniła się z Amelką, ale przez Amelkę ich przyjaźń nie wypaliła. Ogólnie ja i Kari nie przepadamy za Amelką. Ala chodziła kiedyś na lekcje Hip-hopu, ale bardziej spodobał się jej taniec towarzyski i teraz przez długi okres się tym interesuje. Chodzę z nią do klasy.
----------------------------------------
Szymon- Szymek (11)

Mój kuzyn. Mimo, że jesteśmy rodziną bardzo się przyjaźnimy. Jest zabawny. Ma wrodzoną wadę wzrostu przez co jest niższy, ale to nie pogarsza jego wygląd, tylko wręcz odwrotnie. Będąc niższym wygląda słodziej, bo równocześnie wyraża się jak prawdziwy nastolatek. Jego charakter jest trochę nie do opisania, bo jest inny i przez to jest wyjątkowy. Jest ode mnie o rok młodszy.
----------------------------------------
Aleksandra- Ola (12)

Ją również bardzo lubię, jest sympatyczna i bardzo mądra. Jest w moim wieku, ale chodzi do klasy B, a ja do A. Bardzo dobrze umie jeździć na rolkach, często ja, Kari i Ola jeździmy razem po ulicy.
----------------------------------------
Jak na razie tyle głównych postaci. Siebie nie umieszczałam, ponieważ napisałam dużo o sobie w pierwszym wpisie. Ogólnie wszystkie te wymienione osoby są moimi bliskimi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że z tego wpisu coś się o każdej z tych osób dowiedzieliście. Piszcie co o każdej z nich myślicie w komentarzach
 

 
Cześć kochani, właśnie zaczynam prowadzić bloga o sobie, swoim życiu. Wcześniej prowadziłam bloga nie o moim życiu, ale o życiu mojej ulubionej gwiazdy. Po roku czasu zaczęło mi się to nudzić, ponieważ chciałam tam dodać coś, czego na innych blogach nie ma. Jakieś nowiny, której nie będzie na żadnym innym blogu. Nigdy niczego takiego nie znalazłam. Dlatego właśnie przestałam, chciałam żeby mój blog był wyjątkowy, nie chciałam szukać po innych stronach informacji o kimś innym i męczyć się, żeby wszystko było prawdą i żeby w ogóle było wszystko. Nie chciałam pisać z jakiś stron tylko z własnego życia, bo scenariusze z własnego życia są lepsze niż z jakiś stron internetowych. Dlatego właśnie postanowiłam zrobić bloga ze scenariuszem swojego życia, tego nikt nie skopiuje i ja nie będę musiała kopiować. Czuję, że będzie to coś wyjątkowego. Tu nie będę musiała zatrudniać adminek z pierwszych lepszych blogów, żeby pomagały mi wszystko tu umieścić. Jedyne jakie adminki tu zatrdunię to przyjaciółki nie z internetu, których nigdy na oczy nie widziałam, ale takie, które na prawdę lubię. Oczywiście przez internet też można poznać prawdziwą przyjaciółkę i też jest fajnie, ale chyba oczywiste jest poznanie kogoś "przez przypadek", zresztą to nie jest zwykły przypadek tylko kolej losu, która zawsze nie działa z byle jakich powodów jest lepsza. Troszkę się rozpisałam, ale nie czuję się z tym źle, bo wiem, że są tacy, którzy to docenią i przeczytają, uwielbiam takie osoby. Przechodząc do mnie, mam na imię Emilia, zdrobniale Emi- tak zwykle do mnie mówią. Mam 11 lat, rocznikowo 12. Mieszkam w dość dziwnym miejscu, ale na prawdę ciekawym i fajnym. Mieszkam na wsi, a dziwne w tym to, że ta wieś jest otoczona dwoma dużymi miastami Wieliczką (znaną z kopalni soli) i Krakowem (dawną stolicą polski). Raczej staram się omijać problemy, dlatego raczej nie mam wrogów, ale nie mogę powiedzieć, że wszyscy mnie lubią, bo nie którzy nawet nie chcą mnie poznać. Uwielbiam blogować, ponieważ mogę się podzielić niektórymi rzeczami z innymi. Stosunkowo jestem mądrą osobą, ale czasami też śmieje się bez powodu, bo śmiech to zdrowie. Uwielbiam muzykę, boję się to powiedzieć rodzicom, prawie wszyscy to wiedzą oprócz nich. Dlaczego? Gdybym im powiedziała mogliby mi zaprzeczyć i mogliby kazać mi przestać z tą muzyką, w ogóle by mnie nie wspierali, a wiecie jakie to by było dla mnie trudne. Chodzę na lekcję gitary i na scholę, przez to mogę utrzymywać się w wykonywaniu mojej pasji, ale w gruncie rzeczy to i tak mi nie wystarcza. Myślę, że muzykę mam po dziadku on miał swoją własną kapelę, grał i gra, ale mniej na gitarze i perkusji, a także śpiewa. Zawsze się dogadujemy jeśli chodzi o muzykę, bo wspólna pasja zawsze łączy ludzi. Mam jeszcze dwa psy, ale jeden jest mojego taty nazywa się Wena i jest o wiele starszy od mojego, ale także dużo mądrzejszy. Mój pies nazywa się Daisy, nie wiem co bym bez niego zrobiła, zawsze mnie pociesza, nie słowami, ale byciem ze mną, swoim spojrzeniem, a także gdy prosi o głaskanie, zawsze robi to tak fajnie, nie chamsko tylko jakoś inaczej. Strasznie się rozpisałam i w ogóle mam nadzieję, że ktoś to przeczyta z czystym zrozumieniem To tyle chciałabym, żeby dużo osób po przeczytaniu tego już wiedziało, że będzie czytać mojego bloga na bieżąco. Na sam koniec tego wpisu mam dla was kilka moich zdjęć:


I jeszcze zdjęcia moich piesków, o których była mowa:
-Daisy
-Wena

Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›